Lead Ban – wyrok TSUE

Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
(Marek Tulliusz obracał się w grobie)
łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
składnia pozbawiona urody koniunktiwu

Zbigniew Herbert, Potęga smaku

Szanowni Państwo,

mam wątpliwą przyjemność przekazać wam informacje dotyczące wyroku sądowego w sprawie, którą Firearms United Network założyło Komisji Europejskiej, a dotyczącej zakazu stosowania, początkowo, śrutowej amunicji ołowianej na terenach podmokłych, a wkrótce całkowitego zakazu stosowania amunicji ołowianej.

Nie mam zamiaru przeciągać czy tworzyć przydługich wstępów. Powiem zatem krótko i otwarcie. Sprawę przegraliśmy. Wszystkie, absolutnie WSZYSTKIE podnoszone przez nas zarzuty i argumenty zostały oddalone. Od wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie ma odwołania.

Kilka słów komentarza, ponieważ uważam, że jest to niezbędne.

Wszyscy liczyliśmy się z tym, że proces możemy przegrać. Co więcej, mając wcześniejsze doświadczenia z instytucjami unijnymi, był to dość prawdopodobny rezultat. Natomiast rzeczą absolutnie szokującą dla nas wszystkich jest pogarda, z jaką zostaliśmy potraktowani przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Tak, POGARDA. Używam tego słowa całkowicie świadomie.

Przytoczę tylko kilka przykładów. Poddaliśmy w wątpliwość raport, na którym oparte jest Rozporządzenie. Z uwagi na jego stronniczość i wybiórcze stosowanie źródeł naukowych. Przedstawiliśmy wiele dokumentów i prac naukowych, cytowanych prac naukowych, które przeczą założeniom przyjętym przez ECHA oaz wnioskom na nich bazujących. W odpowiedzi na ten zarzut Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że opracowanie raportu mieści się w granicach dyskrecjonalnych środków prawnych przysługujących ECHA celem ochrony przyrody i zdrowia i jest to jedyna rzecz, której badaniem będzie zajmował się sąd. Rozumiecie? TSUE nie jest zainteresowane, czy raport ECHA jest poprawny czy błędny. Czy zawiera prawdę czy kłamstwa. Jedyna rzecz, która interesuje TSUE to to, czy został stworzony w ramach prerogatyw przysługujących ECHA. I NIC WIĘCEJ!

Poprosiliśmy o powołanie biegłego celem dokonania analizy dokumentacji sporządzonej przez ECHA. Wniosek został odrzucony, ponieważ nie wykazaliśmy, że dokumentacja sporządzona przez ECHA jest błędna. Tu trochę zaczynamy wchodzić w łańcuchy tautologii, bo celem powołania biegłego było stwierdzenie, czy w dokumentacji występują błędy czy nie. Ale jak widać, tautologia znajduje się wysoko na liście narzędzi stosowanych przez instytucje europejskie, co widać w dalszej części uzasadnienia wyroku.

Poprosiliśmy o powołanie biegłego, który miałby dokonać oceny skutków ekonomicznych wprowadzenia Rozporządzenia. Wniosek został odrzucony. Dlaczego? Ponieważ nie wykazaliśmy, że ktokolwiek poniesie straty z tego wynikające. I w ten sposób potraktowano, absolutnie WSZYSTKIE podnoszone przez nas argumenty, wszystkie wątpliwości. Wszystkie punkty wymagające wyjaśnienia i wszystkie obnażone przez nas kłamstwa ECHA.

Podnosiliśmy sprawę zbyt szerokiej definicji obszarów wodno-błotnych. I znów. Sprawa definicji została odrzucona prostym stwierdzeniem, że przecież chodzi o siedliska ptactwa wodnego, a intencją autorów jest ochrona ptactwa, a zatem wskazany przez nas przykład kałuży jest bezsensowny, gdyż kałuża nie stanowi siedliska ptactwa wodnego. Tu chyba kryje się sedno całego problemu. W słowie ‘intencja’. Niestety szczytne intencje często prowadzą do bardzo negatywnych skutków. Nie wiem, jaka była intencja autorów tegoż Rozporządzenia. Mogę to jedynie podejrzewać. Natomiast wiem, że owa mityczna ‘intencja’ nie została zapisana nigdzie w Rozporządzeniu. A jest to dokument prawny i za pół roku absolutnie nikt nie będzie pamiętał jaka była intencja. Urzędnicy będą zaś ślepo stosować prawo zapisane w Rozporządzeniu.

W ten sposób potraktowano całą dokumentację związaną z odpowiedzią na naszą skargę prawną. Możecie to sobie przeczytać (załączam linki na końcu artykułu). Wszystkie dokumenty procesowe dostępne są we wszystkich językach europejskich, za wyjątkiem wyroku końcowego, który, na dziś dostępny jest tylko w języku polskim i francuskim. Tłumaczenie pojawi się wkrótce.

Powinniście jeszcze wiedzieć, że zgodnie z zasadami prawnymi FUN zostało obciążone całymi kosztami procesu oraz koniecznością zwrotu kosztów poniesionych przez Komisję Europejską w ramach tego procesu. Nie znamy tej kwoty, nie wiemy, w jakiej wysokości ona będzie, natomiast będziemy ją musieli pokryć. I jak pisałem wcześniej od wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie ma odwołania. Ten wyrok jest ostateczny.

Natomiast nie chciałbym zostawiać was tylko z negatywnymi informacjami. Na froncie prawnym nie jesteśmy w stanie zrobić dziś nic więcej. Natomiast pozostaje nam jeszcze jeden niewielki promyk nadziei. Tym promykiem są działania lobbystyczne. Które mają to do siebie, że, niestety, są bardzo kosztowne.

I teraz przechodzimy do ostatniej rzeczy, którą chciałem wam przekazać. Jeżeli myślimy w jakikolwiek sposób rozwijaniu naszej pasji i stylu życia, jaką jest strzelectwo musimy się lepiej zorganizować. Musimy współdziałać. Musimy mieć środki finansowe do tego, żeby móc wynająć lobbystów, którzy mają być obecni w Brukseli i lobbować za naszymi sprawami. Nie będziemy w stanie skutecznie działać, jeżeli tego nie zrobimy. Teraz. DZIŚ. Jutro będzie za późno.

W Europie mamy 15 milionów legalnych posiadaczy broni palnej. Gdyby tylko 1% z nich, 1%, czyli co 100 osoba wsparła FUN poprzez wstąpienie do organizacji i opłacenie składki w szokujące wysokości 100 zł rocznie, co jest kosztem porównywalnym z paczką dobrej amunicji, to mielibyśmy budżet na poziomie prawie 4 milionów euro rocznie. I moglibyśmy podjąć działania poprzez grupy lobbystyczne. A jeśli uważacie, że te liczby to mrzonki, to nawet nasz profile na FB ma 25 tysięcy obserwujących, a zasięgi niektórych postów sięgają kilkuset tysięcy ludzi.

Często słyszę komentarze, że składka, o której mówimy, jest zbyt wysoka, że ludzie nie mają takich pieniędzy. Ciężko mi w to uwierzyć, ale nie będę nikogo osądzać. Może tak jest rzeczywiście i może nie będziemy w stanie zdobyć środków finansowych na to, żeby spróbować uratować nasz styl życia? Ale prawda jest taka, że jeżeli nie będziemy w stanie zapewnić sobie środków, to nasz styl życia zostanie zniszczony przez urzędników. Po prostu zniszczony. Ja niestety nie nazywam się Bloomberg, nie mam majątku porównywalnego z majątkiem Bloomberga, żeby móc wpompować pieniądze w niezbędne działania. A bardzo bym chciał mieć takie możliwości, uwierzcie mi. Musimy to zrobić wspólnie. A jeżeli tego nie zrobimy, bo jest za trudno, za ciężko, bo nie mamy czasu, pieniędzy, chęci et cetera ad nauseam, to skończymy w rezerwatach. Po prostu skończymy w rezerwatach. Nasze hobby zostanie zniszczone, możliwość uprawiania sportu zostanie nam odebrana. Zostaniemy potraktowani z jeszcze większą pogardą niż miało to miejsce w ostatnich miesiącach.

I na koniec. Jeśli nie będziemy mieć w sobie siły, żeby walczyć o nasz styl życia, żeby ponosić ofiary na jego rzecz, żeby za niego krwawić… to znaczy, że na niego nie zasługujemy.

Taka jest smutna rzeczywistość. Tylko od nas zależy, czy będziemy owcami czy wilkami. Tylko od nas.

A parafrazując Katona Starszego:

Ceterum censeo EU esse delendam

Więcej artykułów
Rosja: Marszał Szaposznikow wraca do służby